Przerywam przerwę
Przez dwa lata w ogóle tutaj nie zaglądałem. Prawie zapomniałem, że ta strona istnieje. Dobrze, że istnieje.
Przyznaję, że trochę zatęskniłem do pisania. Mogłem wiele sobie uświadomić, kiedy próbowałem swoje doświadczenia ubrać w słowa. Zaczyna mi tego brakować.
Jeszcze tu wrócę.
Sinusoida życia
Wielu absolwentów mojej szkoły, moich byłych uczniów dopisuje się do znajomych na Facebooku. Dla mnie jest to sposób na obserwację, co robią i jak radzą sobie w dorosłym życiu. Jest kilka przyjemnych niespodzianek, gdy człowiek, o którym trudno było powiedzieć coś pozytywnego dorasta i staje się odpowiedzialnym mężem i ojcem.
Niestety są też profile, które mnie smucą. Niektórzy pozostali na tym samym etapie rozwoju, inni skomplikowali sobie życie. Najbardziej jest smutno, gdy osoby z wielkimi ideałami nagle pozbywają się ich i zmieniają całkowicie sposób myślenia i działania. Tych mi najbardziej szkoda, bo miałem nadzieję, że wytrwają w pogłębianiu wartości, którymi żyli.
Ludzie się zmieniają. Jedni na gorsze, inni na lepsze. Sinusoida życia.
Kwestia chcenia
Uświadomiłem sobie niedawno, że realizacja wielu spraw zależy przede wszystkim od mojego chcenia. Mam sporo obowiązków i powinności, ale nie wszystkie są wykonywane. Nie są, bo to, tamto, czy jeszcze coś tam innego mi nie pozwala działać. Jestem w stanie podać całą listę usprawiedliwień, oprócz tego jednego, będącego u źródła pozostałych – nie chcę tego robić.
Odkryłem to dzięki modlitwie i codziennemu wsłuchiwaniu się w to, co Pan chce mi przekazać. Jeszcze niedawno nie byłem w stanie zmobilizować się do codziennej rozmowy z Bogiem. Po rekolekcjach Domowego Kościoła tak mi się to spodobało, że teraz nie widzę w tym żadnego problemu. Po prostu teraz chcę, a kiedy ja czegoś chcę, to różne przeszkody przestają mieć znaczenie.
Zastanawiałem się, dlaczego nie jestem w stanie regularnie czytać Pisma Świętego. W rozmowach z innymi potrafiłem wymienić sporo przyczyn, ale uświadomiłem sobie, że przyczyna jest znowu tylko jedna – nie chcę. Co zrobić, żeby chcieć?
Wygrałem!
Wczoraj cały wieczór słuchałem audycji w Radiu Fos-Zoe. Zależało mi szczególnie na relacji z Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie, która była niedawno w Częstochowie.
Czemu o tym piszę? Bo dzięki temu wysłałem odpowiedź w konkursie i wygrałem książkę! Dzięki słuchaniu i dzięki mojej żonie, która szybko zmobilizowała mnie do wysłania SMS-a. Jeszcze nie wiem, co to za publikacja, ale z niecierpliwością oczekuję na listonosza.
Zbyt mały kalendarz
Najbliższy czas znowu zajęty do granic niemożliwości. Dobrze, że udaje mi się w miarę normalnie pogodzić wszystkie terminy. Jednak i tak nie każdy potrafi zrozumieć, że nie jestem w stanie być w kilku miejscach jednocześnie.
Oprócz pracy angażuję się jeszcze w kilka innych spraw, a przecież jest jeszcze żona i dzieci. Z żoną częściej się mijamy niż przebywamy, a dzieci rosną coraz szybciej. Tak szybko, że zaczynają mi uciekać. Obiecałem sobie, że będę regularnie chodził z Karoliną na basen, na razie mi się udaje. Przy okazji możemy sobie trochę pogadać, bo uświadamiam sobie, że w codziennych warunkach nie ma kiedy.
Najbliższe soboty mam zajęte do 2 kwietnia, niektóre niedziele również. Od poniedziałku do piątku w pracy, w międzyczasie różne obowiązki z innych dziedzin, na dokładkę kilkudniowe szkolenie, rekolekcje, wyjazd do Częstochowy, do Pelplina i nie wiem, gdzie jeszcze. To mało?
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- …
- następna ›
- ostatnia »