Można by się zastanowić, czym te święta różnią się od innych dni w roku... Wydaje mi się, że większym zniecierpliwieniem, zdenerwowaniem i narzekaniem. Pewnie nie wszędzie i nie zawsze, jednak coraz częściej zza melodii kolęd śpiewanych na okrągło i do znudzenia w mediach słychać złośliwy chichot złego - bo z czasu wyczekiwanego świętowania udaje mu się zrobić czas znudzonego myślenia o szybkim jego końcu; przecież czas ten rozpoczął się już na początku grudnia, już się świętowaniem zmęczyliśmy, a zwłaszcza czekaniem na cud, który w tym całym zamieszaniu gdzieś nam się zgubił i go nie zobaczyliśmy. Zupełnie jak mieszkańcy Betlejem...
Brak odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź