Zauważyłem, że gdy jestem krótko po spowiedzi, to piętrzą się przede mną różnego rodzaju trudności. Jestem ciągle prowokowany do grzechu. Jeśli zaś minęło już sporo czasu od spowiedzi, to takie zjawisko nie występuje. Zły działa, jak nic. Szkoda tylko, że nie umiem (jeszcze) tak oddać swojego życia Panu Jezusowi, żeby spokojnie poradzić sobie z tymi prowokacjami.
Zmykam, żona na mnie czeka, a już jest bardzo późno.
2 odpowiedzi
Ania pisze:
Z pewnością granica pomiędzy dobrem a złem jest bardzo płynna
i trudno ją określić. A nawet to co złe przyjmuje się za normę
i dla niektórych to wcale nie jest zło.
Jacek pisze:
Niestety, tak właśnie się dzieje. Utrzymanie prawego sumienia w świecie nacechowanym relatywizmem moralnym nie jest łatwe.
Dodaj nową odpowiedź