A może to jednak prawda?

Znalazłem żydowską historyjkę, którą zanotował Martin Buber. Można w niej wyraźnie ujrzeć dylemat ludzkiego losu.

Pewien uczony, mąż bardzo światły, który słyszał o cadyku z Berdyczowa, odszukał go, by i z nim także, jak to miał w zwyczaju, podyskutować i zawstydzić go, obalając przestarzałe dowody prawdziwości jego wiary. Gdy wszedł do izby cadyka, ujrzał go chodzącego tam i z powrotem z książką w ręku, w głębokim zamyśleniu. Nie zwrócił on uwagi na przybysza. Wreszcie stanął, spojrzał na niego przelotnie i powiedział: »A może to jednak prawda?«. Uczony nasz stanął jak wryty, na próżno starał się opanować, zatrzęsły się pod nim kolana, tak przejmujący był widok cadyka, tak wstrząsające były jego proste słowa. Rabin Lewi Izaak zwrócił się teraz wprost do niego i przemówił spokojnie: »Mój synu, wielcu uczeni Tory z którymi dyskutowałeś, na próżno do Ciebie przemawiali; odchodziłeś i śmiałeś się z nich. Nie mogli ci wyłożyć na stół Boga i Jego Królestwa, ja również tego zrobić nie mogę. Ale zastanów się, synu mój, może to jest prawda«. Uczony ze wszystkich sił pragnął mu się sprzeciwić, ale owo straszne »może«, które mu ciągle brzmiało w uszach, odebrało mu zdolność sprzeciwu.

M. Buber: Werke III. München-Heidelberg 1963 s. 348, cyt. za J. Ratzinger: Wprowadzenie w chrześcijaństwo. Kraków 1970 s. 11.

2 odpowiedzi

Ania pisze:

Właściwie ta historyjka powinna pozostać „Bez komentarza”. Chcialam coś mądrego znaleźć, aby dodać „mądry” komentarz, ale nic nie znalazłam ciekawago. Zatem powiem krótko: „A może to jednak prawda?”.

Ania pisze:

Znalazłam odpowiedź do zadanego wyżej pytania:
Skoro tak wielu uwierzyło, to musi być prawda.