W najnowszym numerze W drodze przeczytałem ciekawą rozmowę z prof. Janem Krasickim, filozofem z Uniwersytetu Opolskiego. Pisze on tak:
Myślenie jest aktem twórczym, w którym bierze udział cały człowiek – uczucia, emocje, zmysły, pojęcia, którymi człowiek operuje, archetypy, symbole, mity, które nie są wcale pustymi metaforami, ale jak pokazał Platon, są korzeniami myśli. Myślenie to sztuka nienudzenia się ze sobą, sztuka przebywania ze sobą. Ktoś, kto myśli, jest w kontakcie ze sobą, jest sam, ale zarazem w relacji.
Przypomniały mi się czasy, kiedy miałem więcej możliwości bycia sam ze sobą. Chciałbym teraz sobie usiąść i pół dnia przemedytować zastanawiając się nad pytaniami egzystencjalnymi. Niestety, do tego potrzebna jest cisza i spokój, a to jest deficytowa rzeczywistość.
W tym samym artykule filozof pisze dalej:
Religia, jak powiedział Karl Barth, jest najbardziej „bezbożnym” dziełem człowieka i nikt tak nie jest zagrożony utratą Boga, jak człowiek religijny. Gdyby pozbawić naszą religijność rozmaitych gadżetów i podpórek, powstałoby puste miejsce. Puste miejsce właśnie na Boga. Człowiek musiałby sobie umieć radzić z tym pustym miejscem, którego tak naprawdę nie da się niczym, co pochodzi ze świata, zapełnić. Także chrześcijańskimi wartościami.
Bycie samemu ze sobą (czyli myślenie), mając do dyspozycji puste miejsce na Boga – tak, to jest rzeczywistość, której mi ostatnio brakuje.
Brak odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź