Tylko twardziele nie robią backupów. Nauczony poprzednimi negatywnymi doświadczeniami zanim zabrałem się za dość ryzykowną zabawę z twardym dyskiem nagrałem na płyty wszystkie dane ze swojego katalogu domowego. Zadowolony z siebie wziąłem się do pracy, w trakcie której padł mi jeden kanał IDE. Na szczęście mogłem przepiąć dysk pod Secondary IDE, ale danych na nim już nie znalazłem. Co prawda zrobiłem backup, niestety nie sprawdziłem wcześniej, czy wszystko się na nim nagrało. Złośliwość rzeczy martwych - zabrakło tego, na czym najbardziej mi zależało: archiwum konspektów z kilku lat, poczty, filmów ewangelizacyjnych i profilu przeglądarki.
Nieźle, zaczynam zabawę od nowa. Kilku rzeczy mi naprawdę szkoda, część da się odtworzyć, wiele innych trzeba będzie zacząć jeszcze raz. Może już z innym, świeżym spojrzeniem?
5 odpowiedzi
Kuba pisze:
Sytuacja podobna do mojej sprzed kilku dni! A i wnioski i nadzieje podobne.
Kopia to cholerstwo największe - ja zawsze zapomne o czymś o czym zapomnieć nie powinienem przy tworzeniu kopi.
Co do straty danych - odciążyłeś dysk przynajmniej. :)
Kuba pisze:
Cholera jasna, właśnie straciłem wszystkie zakładki. By to ch…
Uczennica :) pisze:
By to co Kuba??:>
Kuba pisze:
Nie ważne… i tak za dużo mówię…
Uczennica :) pisze:
No najwidoczniej ten typ tak ma :P
Dodaj nową odpowiedź