Dzisiaj w szkole byłem świadkiem zastanawiającej wymiany zdań. Nauczyciel historii w pokoju nauczycielskim opowiadał o jakiejś klasie mówiąc m.in. o zadaniu, które otrzymali do wykonania. Dostali polecenie znalezienia informacji na temat islamu. W tym momencie jeden z nauczycieli emerytów ze zdziwieniem zapytał: To pan ich uczy religii? To pytanie, a właściwie zdziwienie starszego kolegi uświadomiło mi, jak bardzo niektórzy mają zakodowane obowiązujące przez lata zasady ignorowania i spychania na margines wszystkiego, co z religią związane. W końcu czy można rzetelnie uczyć historii pomijając wpływ religii na to wszystko, co się w historii działo? Nie wyobrażam sobie tego, chociaż wiem, że przez większość ubiegłego wieku w polskich szkołach właśnie taka okrojona wersja historii była przedstawiana i promowana. Cieszę się, że kolejne pokolenie nauczycieli potrafi inaczej spojrzeć na religię i jej odniesienia historyczne niż dawni komunistyczni działacze.
-
Autor
Jest człowiekiem, chrześcijaninem wyznania rzymsko-katolickiego. Żonaty i dzieciaty.
Ukończył studia teologiczne oraz studia podyplomowe z informatyki i technologii informacyjnej. Jest nauczycielem w szkole ponadgimnazjalnej.
Od czasu do czasu pisze tutaj o rzeczach, które go zainteresowały oraz o wydarzeniach z życia. Cieszy się, jeśli ktoś znajduje w tych zapiskach coś wartego uwagi.
Nazywa się Jacek Skowroński.
Nie da się rozdzielić religii i historii. Biorąc pod uwagę, że historia to między innymi nauka o wojnach, których przyczyną są właśnie spory o charakterze religijnym.
[O białogłowach nie wspomnę jako o przyczynach wojen!] ;)
Ładny wygląd, ale czy nie da sie nic zrobić w komentarzach? Pisząc komentarz tak drobną czcionką, nie można wręcz przeczytać co sie napisało.
Właściwie to liczyłem także na jakieś pozytywne skojarzenia, a tu od razu wojny… Niestety, takie też były.
No tak, religia to przecież historia, tego nie da się obejść.