Dawno, dawno temu pisałem o pewnych rekolekcjach szkolnych. Po rekolekcjach poprosiłem uczniów, aby w anonimowej ankiecie ocenili te rekolekcje. W ankiecie było także miejsce na krótkie świadectwo z informacją, co Pan Bóg zmienił dzięki przeżytym rekolekcjom. Kilka dni temu przy porządkowaniu zawartości szafy znalazłem na jednej z półek kartki z ankietami. Fragmenty dwóch z nich postanowiłem tutaj opublikować.
Fragment pierwszy:
Dzięki rekolekcjom znalazłam siły do walki, chcę walczyć z czynnikami, które doprowadziły mnie do prób samobójczych. Chcę walczyć z własną osobą, bo przekonałam się, że Bóg mnie kocha. Chcę się do niego zbliżyć. Osoby bliskie mi, które już Pan Bóg mi zabrał będą musiały trochę poczekać na mnie. Wiem, że walka ta nie jest prosta, ale chcę wygrać.
Fragment drugi:
Wcześniej nie chciało mi się żyć, dwa razy chciałam popełnić samobójstwo, a Pan Bóg sprawił, że teraz bardziej cieszę się życiem i patrzę na nie z innej strony choć nadal pracuję nad tym by jeszcze się zmienić i cieszyć się życiem.
Chwała Panu!
3 odpowiedzi
Kati pisze:
znam ten pierwszy fragment... to chyba mój.. powiem wiecej jestem pewna ze to mój...powiem tak..nie myślalam ze ta walka będzie aż tak trudna jak się okazalo a tęskonta za bliskimi rośnie z dnia na dzień
Jacek pisze:
Nie wiedziałem, że to twoje słowa. W każdym razie bardzo mi one pomogły i za to ci dziękuję.
Anonim pisze:
Jeśli człowiekowi nie chce się żyć to oznacza, że jest w depresji, że coś się z nim niedobrego dzieje. Czasami przyczyna tkwi w samym człowieku, urodził się jak gdyby ze skłonnością do melancholii (jeśli można to tak nazwać), a czasami wyrasta w trudnych warunkach środowiskowych, popada w konflikty, z rodzicami, rodzeństwem, rówieśnikami, sąsiadami, współpracownikami, przełożonymi, podwładnymi, etc. Nie potrafi podołać piętrzącym się problemom, tyle chciałby, ale ma ograniczone możliwości, przy tym wydaje mu się, że świat się przeciwko niemu obrócił, że nic i nikt nie jest w stanie mu pomóc. Może faktycznie wiara w Boga jest czymś co daje siłę do walki, może to pewnego rodzaju "placebo". Dobrze jednak, gdy znajdzie się bratnia dusza, która zechce w trudnej chwili pomóc, wyciągnąć z dołka psychicznego. Może trzeba szukać także pomocy u specjalisty, lekarza.
Są czynniki, przyczyny, które powodują, że człowiekowi odechciewa się żyć, ale żyje. A do desperackiego kroku potrafi go doprowadzić całkiem błahe z pozoru wydarzenie, nie mające wcale związku ze sprawą. Czy warto targnąć się swoje własne życie? Odpowiedź jest oczywista, nie warto. Trzeba walczyć, bo życie jest zbyt krótkie, zbyt piękne i zbyt cenne, aby je marnować dla byle błahostki, dla niepowodzeń, zmartwień.
Wiem, co piszę. :)
Dodaj nową odpowiedź