Niniejszym melduję, że dzisiaj została zakończona operacja wymiany drzwi wejściowych w mieszkaniu. Operacja trwała kilka dni i składała się z następujących etapów:
- wyrzucenie starych drzwi razem z ościeżnicą;
- wykucie miejsca na nową ościeżnicę (częściowo w żelbetonie, brrrr);
- osadzenie nowej ościeżnicy;
- wstawienie drzwi;
- poprawienie ościeżnicy, bo krzywa;
- jeszcze jedno poprawienie ościeżnicy;
- zagipsowanie dziur w ścianach;
- przyklejenie kilku kafelków;
- jeszcze jedno gipsowanie, bo poprzednie wyszło nierówno;
- pomalowanie przedpokoju i części klatki schodowej.
Nie chwaląc się, jam tego wszystkiego dokonał. :) Znalezienie dobrego fachowca za rozsądną cenę i w rozsądnym czasie graniczyło z cudem, a ponieważ nie zamierzałem czekać kilku miesięcy, postanowiłem zrobić to sam. I dobrze, przynajmniej czegoś się nauczyłem, oszczędziłem trochę pieniędzy, a wygląda nie gorzej niż wcześniej.
Nie dam zdjęcia, więc jedynym potwierdzeniem moich zdolności jest pozytywna opinia mojej żony. :)
4 odpowiedzi
Ania pisze:
Fakt, wcale się nie chwalisz. ;-)
Krystek pisze:
Praca fizyczna to dobry odstresowywacz. Kiedy chcę zapomnieć o różnych myślach galopujących w głowie to zabieram się za jakąś pracę, przy której muszę i pomajstrować i trochę pomyśleć (o wykonywanym zadaniu rzecz jasna).
Wampirya pisze:
:-)) wspominając "usterkę" z TV to chyba lepiej samemu się podszkolić w takich domowych naprawach i remontach, niestety trzeba mieć do tego "smykałkę".
Ania pisze:
Jako doświadczona osoba po budowie domu, mogę śmiało stwierdzić, że montowanie ościeżnic i drzwi to jedne z trudniejszych prac.
Dodaj nową odpowiedź