Andrzej Macura: O faktach się nie dyskutuje
W zgodnej opinii lekarzy ciąża i poród (w tym wypadku przez cesarskie cięcie) nie mogły przyczynić się do pogorszenia wzroku Pani Tysiąc. Nie istniała więc podstawa, by zgodnie z polskim prawem można było dokonać aborcji. Tak stwierdzili lekarze, do których Pani Tysiąc się zgłosiła.
[…]
Dziennikarka Gazety Wyborczej napisała: „Alicji Tysiąc odmówiono prawa do aborcji, chociaż cierpiała na poważną wadę wzroku, a ciąża groziła nawet jego utratą”. Otóż jest to nieprawda. W zgodnej opinii lekarzy ciąża i poród (w tym wypadku przez cesarskie cięcie) nie mogły przyczynić się do pogorszenia wzroku Pani Tysiąc. Nie istniała więc podstawa, by zgodnie z polskim prawem można było dokonać aborcji. Tak stwierdzili dwaj (albo trzej) lekarze, do których Pani Tysiąc się zgłosiła. O całej historii można przeczytać w najnowszym Gościu Niedzielnym w artykule Agaty Puścikowskiej, ale trzeba sięgnąć głębiej niż tylko do edytorialu. Także profesor Jerzy Szaflik, kierownik kliniki okulistyki Akademii Medycznej w Warszawie, Konsultant Krajowy ds. Okulistyki, autor ekspertyzy medycznej dla Trybunału w Strasburgu nie tak dawno dla „Gościa” powiedział: „Przygotowałem ekspertyzę na podstawie publikacji z ostatnich 5 lat. Poświęciłem na to wiele czasu i stwierdziłem, że nie ma najmniejszych podstaw, żeby ta pacjentka mogła otrzymać zgodę na aborcję, zatem jej życzenie było zupełnie nieuzasadnione. Chcę jednocześnie podkreślić, że nie ma to żadnego związku z moimi osobistymi przekonaniami, z wiarą itd. To jest obiektywna opinia medyczna” (artykuł Jacka Dziedziny „Pomału do Trybunału”, 22/2007 »).
[…]
Swoje oburzenie na Gościa Niedzielnego i portal Wiara.pl pani Katarzyna Wiśniewska buduje więc na fałszywej przesłance, jaką jest przeświadczenie, że w sprawie Alicji Tysiąc złamano prawo do wykonania legalnej aborcji. Otóż nie złamano, bo w zgodnej opinii kilku lekarzy, którzy w sprawie mieli udział, nie było ku temu podstaw. Skandalem jest to, że Trybunał w Strasburgu bez wchodzenia w meritum sprawy orzekł inaczej. Można współczuć Pani Tysiąc, że była w trudnej sytuacji finansowej, że czuła się zagubiona i przerażona, ale nie zmienia to faktów.
Ile to już razy musiałem udowadniać, że jest inaczej, niż jakiś niekompetentny dziennikarz gdzieś napisał lub powiedział, to sam nie potrafię policzyć. Zauważyłem jednak, że przodują w takich przeinaczaniu faktów na własne potrzeby właśnie dziennikarze Gazety Wyborczej.
1 odpowiedź
Kuba pisze:
Tak jak w wielu mediach dziś - temat ma się sprzedać a nie mówić prawdę, niestety. Przejaskrawienia są tak ogromne, że całkowicie wypaczają temat. Napisze taki jeden z drugim artykuł krzykliwy, obrażający, pokazujący krzywdę i zadowolony, bo premia będzie.
Już nie tylko Fakt kłamie :)
Dodaj nową odpowiedź