Znalazłem wczoraj pod choinką krawaty, co dla mnie jest kolejną oznaką postępującej tatusiowatości. Kolejny etap to ciepłe skarpetki. :-) Choinkę mamy chyba najładniejszą w historii, za co nieustające podziękowania należą się księdzu Sławkowi, od którego ją dostaliśmy.
Moja kochana żona przygotowała ogromną ilość potraw, a ponieważ każdej trzeba spróbować, to czuję się strasznie obolały w środkowej części przewodu pokarmowego. Może do końca grudnia uda mi się pochłonąć te wszystkie specjały, bo przecież nie mogą się zmarnować (wychodzi tu na jaw wielkopolska oszczędność).
Jeśli chodzi o sprawy duchowe, to jak zwykle mogłoby być lepiej. Pojawiło się jednak światełko w tunelu i jest nadzieja na poprawę. Nadzieja ta wiąże się z Domowym Kościołem. Więcej jednak o tym będę mógł napisać dopiero za jakiś czas.
Ciepłych i spokojnych świąt życzę…
3 odpowiedzi
Kuba pisze:
Skoro choinka ładna, nawet bardzo, to jestem ciekaw jak wygląda - wrzuć zdjęcie, jeśli możesz.
Jacek pisze:
Niestety będziesz musiał zadowolić się opisem: dwa metry wysokości, bardzo gęsta, prawie idealna jeśli chodzi o kształt, na niej 200 lampek, sporo bombek, ozdób oraz kilka łańcuchów. Wiem, że opis to tylko namiastka, po prostu musisz mi uwierzyć na słowo.
Kuba pisze:
Wierzę, nie mam powodu by było inaczej. Ja u siebie w pokoju mam choinkę sztuczną, 40 cm, stylizowaną na czerwono, stoi na drukarce.
Dodaj nową odpowiedź