Wiele osób narzeka na nasz kościół, a konkretnie na zimno, które w nim panuje. Nic dziwnego, skoro nie jest ogrzewany. Zastanawiałem się, jakie ksiądz proboszcz stosuje kryterium przy decydowaniu o włączeniu pieca. Dzisiaj się dowiedziałem. Przed mszą świętą proboszcz wyszedł przeczytać wymienianki i kiedy wrócił do zakrystii powiedział do kościelnego: Panie Józefie, niech pan włączy ogrzewanie, bo widać parę z ust przy mówieniu.
2 odpowiedzi
Kuba pisze:
Ano, ogrzewanie drogie jest. Jak sięgam pamięcią, to w kościele było zimno. Jak kiedyś za dzieciaka się chodziło czy teraz - temperatura się nie zmienia. Nie ma się co dziwić, że ludzie w pełnym "umundurowaniu" siedzą w kościelnych ławkach. Nie Chodzi mi oczywiście o to by się rozbierali nadmiernie, ale opatulenie szalem i szczelnie zapięta kurtka to wymóg w zimowe dni, szczególnie rano w kościele.
agusia8486 pisze:
To prawda... Uważam, że nawet te pare (czy parenaście) kaloryferów nie jest w stanie nagrzać takiej powierzchni. Moim zdaniem sprawa ogrzewania powinna być inaczej rozwiązana. Np. nadmuchy ciepłego powietrza, lub - jak widziałam w jednym z chorwackich kościołów - kaloryfery w ławkach przy klęcznikach. Dzięki temu do kościoła możnaby było ubierać się normalnie, a na Mszy św. nawet zdejmować kurtkę. Nie raz zimno nie pozwalało mi się skupić i modlić.
Dodaj nową odpowiedź