Od piątku do niedzieli byłem na rekolekcjach. Przydało mi się kilka chwil zastanowienia nad sobą, a ostatecznie wyjechałem z nich z dwoma postanowieniami:
- Trzy dni w tygodniu bez komputera.
- Regularne wyjazdy w poszukiwaniu spowiednika.
To był chyba ostatni moment na ratowanie mojego życia duchowego.
4 odpowiedzi
Robert Drózd pisze:
Podpisałbym się pod drugim postanowieniem - ale dlaczego wyjazdy (na miejscu nie ma?) i dlaczego regularne? Na czym ma polegać to szukanie spowiednika? Chodzi o stałego spowiednika czy kierownictwo duchowe? Przepraszam jeśli jestem wścibski.
Jacek pisze:
Wyjazdy dlatego, że w mojej niewielkiej mieścinie zbyt dobrze znam księży i nie widzę tu kandydata na mojego spowiednika. Najchętniej spowiadam się w kościołach ze stałym dyżurem w konfesjonale, a taki jest najbliżej w Poznaniu. Poza tym można to połączyć z rodzinnym wypadem za miasto. :)
Regularne planowanie wyjazdu ma mi pomóc w tym, żebym nie odkładał spowiedzi na później, bo to się często zmienia w wielomiesięczne przerwy. Lubię jeździć, więc nie będę tak chętnie rezygnował, jak to bywało wcześniej. Wtedy do konfesjonału niby było blisko, a w rzeczywistości bardzo długo tam szedłem.
Chcę po prostu znaleźć jakiś swój rytuał, który pomoże mi w regularnej spowiedzi.
Ania pisze:
Czemu tylko trzy dni? :P
Komputer co dzień, ale tylko, gdy jest potrzebny do pracy! Nie więcej niż godzinę dziennie. To byłoby postanowienie.
Warto od czasu do czasu robić postanowienia, a przede wszystkim wtedy, gdy chce się osiągnąć ważny cel przyświecający postanowieniu.
Niecodziennik prywatny » Zobowiązania pisze:
[...] czas temu pisałem o wprowadzeniu w moim życiu trzech dni w tygodniu bez komputera. Udało mi się utrzymać tę zasadę i widzę, że pozytywnie wpłynęła na jakość mojego [...]
Dodaj nową odpowiedź