Joanna Najfeld w swoim felietonie pt.: Pornografia na kościołach, czyli tolerancja po gejowsku pisze na temat rozumienia tolerancji przez środowiska lewicowe:
Antykatolicyzm lewicy doskonale obrazuje jej rzeczywisty stosunek do różnorodności. Tolerancja starcza dotąd, dokąd sięga ich światopogląd. Za herezję należy się łatka „homofoba”, przyrównanie do antysemity i wykluczenie z debaty społecznej.
„Homofobia" zastąpiła dawną „schizofrenię bezobjawową", którą KGB diagnozowała u dysydentów, umieszczanych na tej podstawie w szpitalach psychiatrycznych. Pomysł wpisania „homofobii” na listę chorób umysłowych (w miejsce wykreślonego stamtąd homoseksualizmu) pojawił się już parę lat temu. Dziś „homofobię” rozumie się jako ogólny brak entuzjazmu wobec odmieńców seksualnych. A więc tolerancja ma oznaczać bezwarunkową zgodę na sterowanie przestrzenią publiczną przez agresywną mniejszość.
Brak odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź