Dwa przykłady z ostatnich dni:
1. Czytam w wakacje sporo książek, co wiąże się z częstymi wizytami w bibliotece miejskiej. Ponieważ lubię ułatwiać sobie i innym życie korzystam z dostępu on-line do konta bibliotecznego, gdzie mogę o dowolnej porze w domu wyszukiwać i zamawiać konkretne tytuły. Dzięki temu oszczędzam czas sobie i paniom bibliotekarkom. Jednak tylko ja. Wczoraj panie mnie uświadomiły, że jestem do tej pory jedynym czytelnikiem biblioteki, który z tej możliwości korzysta. Inni wiedzą, ale z niewiadomych przyczyn nie korzystają.
2. Dowiedziałem się, że sporo osób skarży się w sekretariacie, że na szkolnej stronie nie ma wykazu podręczników na nowy rok szkolny. Po bliższym przyjrzeniu się sprawie prawda wyszła na jaw: na stronie przy odpowiednim wpisie były dwa odnośniki, jeden z liczbą 2007 a drugi z liczbą 2008. Pierwszy nie działał, drugi działał. Jak się nietrudno domyślić, pierwszy prowadził do wykazu z zeszłego roku, a drugi do wykazu aktualnego. I co? Zdecydowana większość klikała na pierwszy, drugiego nawet nie ruszając.
Co za ludzie…
Brak odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź