Szymon Babuchowski: Skąd się biorą dzieci?
Dzieci biorą się z mieszkań. Tak przynajmniej twierdzi deweloper i architekt Jacek Koziński, który poprosił znajomych matematyków o przeanalizowanie danych Głównego Urzędu Statystycznego. Wykresy opracowane przez matematyka Szczepana Hummela wykazują bardzo silną zależność między liczba wybudowanych mieszkań i dzieci urodzonych w ostatnich 40 latach.
Ok, czyli po zmianie mieszkania na większe powinienem oczekiwać powiększenia rodziny.
5 odpowiedzi
Marcin pisze:
Ej, no Ty się śmiejesz, a to całkiem ciekawy artykuł był. Oczywiście, życzę powiększenia rodziny;), ale jednak tam jest mowa o tendencjach w skali makro. Zauważmy też, że statystyka może wykazać (a raczej: uprawdopodobnić) istnienie związku między dwoma zjawiskami, ale ani nie wykaże, że jest to związek przyczynowo-skutkowy (a nie np. wynikający z tego, że oba zjawiska mają wspólną przyczynę), ani też nie wskaże, które jest przyczyną, a które skutkiem.
Więc może to dlatego zmieniasz mieszkanie, bo masz dziecko?
Pozdrawiam;)
Ania pisze:
Zmienia mieszkanie, bo całej rodzinie jest za ciasno. Każdy chce mieć swój kąt.
Jacek pisze:
Tę tendencję można łatwo zrozumieć, nawet bez określania, co jest skutkiem, a co przyczyną. W końcu obie wersje są prawdopodobne:
1. kupuję mieszkanie, bo mam dzieci
2. decyduję się na dzieci, bo mam mieszkanie
W naszym przypadku chyba zachodzi wersja nr 1, chociaż nie mam oczywiście nic przeciwko przyszłej realizacji wersji nr 2.
Sosunia pisze:
Hehe :D
Ja mam takie pytanie... Jak duże jest to mieszkanie?
Czy jest określona liczma metrów kwadratowych na jedno dziecko w tym artykule? :P
Pozdrawiam! :)
krzychu pisze:
Tak, sprawa jest prosta - między dziećmi i mieszkaniem statystycznie występuje synergia ;) posiadanie dzieci wymaga posiadania mieszkania posiadanie mieszkania ułatwia późniejsze posiadanie dzieci.
Taki lajf.
Dodaj nową odpowiedź