Wolny kraj

Przeczytałem dzisiaj książkę zatytułowaną Podróże z Ryszardem Kapuścińskim i zwróciłem w niej uwagę na bardzo interesujący fragment autorstwa Agaty Orzeszek na temat wolności i Stanów Zjednoczonych:

Zaprzyjaźniona Kanadyjka opowiada mi swoją USA adventure (świetnie płatny, kilkumiesięczny kontrakt w amerykańskiej firmie z siedzibą bodaj w Denver, Colorado):
— palenie – zabronione (oby tylko w biurze, ale nie! we własnym, w tym przypadku wynajętym, mieszkaniu – też!);
— nawiązywanie bliższych kontaktów z kolegami w pracy – zabronione;
— komplementy – zabronione (dżentelmeńskie Good morning, beautiful ladies! nieuprzedzonego interesanta cudzoziemca o mało nie skończyło się na policji);
— zamykanie drzwi do gabinetu (rzadka potrzeba, bo prawie wszystkie ścianki działowe są ze szkła) – zabronione;
— telefony – na podsłuchu;
— kontakty międzyludzkie – na widoku;
— odwiedzane witryny internetowe i poczta elektroniczna każdego pracownika – pod codzienną kontrolą, itd., itp.

Niemniej jednak wszyscy z niekłamaną dumą powtarzali jej utarty slogan: This is a free country!.

Zadziwiające, jak często w imię wolności społeczeństwo podejmuje działania prowadzące w prostej linii do utraty tej wolności.

2 odpowiedzi

ewiater pisze:

To u nich gorzej niż u nas było za nieboszczki komuny...

krzychu pisze:

Zakaz palenia: oby i u nas tak było. Telefony i e-maile są własnością pracodawcy i może je monitorować także w Polsce. Reszta to albo głupota: zakaz bliższego zaprzyjaźniania się, albo rzecz obrażająca rozsądek - czyli polityczna poprawność.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <blockquote>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.