Do tej pory myślałem, że na nieszczęścia pojawiające się w życiu nie ma się większego wpływu. Ot, siła wyższa. Jednak po przeczytaniu artykułu Agaty Puścikowskiej Przesąd goni zabobon stwierdziłem, że wszystkie nieszczęścia jakie mnie spotkały to wina rodziców, którzy nie zadbali o:
- czerwoną wstążeczkę na moim wózku;
- nieścinanie włosów w czasie ciąży;
- wyrzucenie wszystkich krzyżyków, które dostałem w prezencie;
- włożenie monety w moje ubranko niemowlęce;
- wsypanie cukru do pieluchy;
- ukrycie przede mną widoku ślubnej sukni;
- itp. itd.
Znając przyczyny nieszczęść można łatwo im zapobiegać.Teraz już o tym wiem i pamiętam, żeby codzienie splunąć za siebie przez lewe ramię, posypując przy tym żonę solą, a dziecku zawiązuję czerwone tasiemki i poję wywarem z wąsów kota. Pełnia szczęścia gwarantowana.
1 odpowiedź
Sosunia pisze:
Niech Pan nie zapomni wstawać prawą nogą, ponoć ma się wtedy szczęście na cały dzień ;]
Dodaj nową odpowiedź