Przegląd zdjęć, o którym niedawno pisałem zakończył się pozytywnym aspektem. Zobaczyłem siebie na niektórych zdjęciach i zobaczyłem człowieka z wydatnym, nieproporcjonalnym do reszty ciała brzuchem. Strasznie się zaniedbałem i dzięki tym zdjęciom zacząłem codziennie kilkanaście minut poświęcać na gimnastykę (rano i po południu).
Co prawda minęło dopiero kilka dni, może to taki słomiany zapał jak zwykle, ale jestem zadowolony. Lepiej się czuję, mniej boli mnie kręgosłup i mam jakąś tam satysfakcję. Dopinguje mnie rodzina, a Karolina wręcz domaga się wspólnych ćwiczeń.
Nie mam specjalnych nadziei na to, że schudnę. Do tego musiałbym mocno zmienić swój dotychczasowy styl życia. To jednak wymagałoby ode mnie o wiele więcej wysiłku i samozaparcia. Mam wrażenie, że jeszcze nie jestem gotowy do podjęcia takiego wyzwania.
4 odpowiedzi
Kuba pisze:
Na początku1 10 min wolnego biegu wystarczy. Później, po miesiącu, po południu, po pracy, by stres zszedł (a i po południu temperatura ciała jest najwyższa) 20 min niezbyt szybkiego biegu 5 razy w tygodniu po pół roku i człowiek siebie nie pozna - swojej formy, samopoczucia a w konsekwencji z biegiem czasu - wyglądu. Na wszystko łącznie z przebraniem itp schodzi 30 min - naprawdę niewiele, a dla ciała i ducha - doskonałe. Na przyszłość również pozwoli zaoszczędzić na lekarzach, dzieciom na stresie - nie będą musiały martwić się o zdrowie rodzica.
Pierwszy krok już zrobiłeś i jak widzisz nie boli. Idź za ciosem, nie gratuluję, ale życzę ciągu dalszego.
Ania pisze:
Proponuję konsekwentnie dążyć do obranego celu, a do pracy zamiast samochodem to spacerkiem, szybkim spacerkiem.
Jacek pisze:
Cóż, najgorzej będzie zimą…
Ania pisze:
Wtedy powiesz, byle do wiosny. :P
Dodaj nową odpowiedź