Informacje z placu boju

Mam wreszcie trochę czasu, żeby zdać relację z wydarzeń ostatniego miesiąca. Wydarzyło się sporo, ale obawiam się, że wiele rzeczy już mi uciekło z pamięci, więc uprzedzam że relacja będzie niepełna i wybiórcza.

Ostatnie dni sierpnia wypełnione były niecierpliwym oczekiwaniem na wizytę sąsiada z kluczami do naszego mieszkania. Ciągle mieliśmy nadzieję na to, że dotrzyma słowa i wyprowadzi się wcześniej. Jednak nie, klucze dostaliśmy 31 sierpnia około godz. 2100. Miał oczywiście do tego prawo, ale w takim razie po co mamił nas obietnicami, że dostaniemy klucze wcześniej? Dla nas było to o tyle ważne, że w sierpniu miałem więcej czasu ze względu na wakacje.

Gdy już dostaliśmy klucze zaczął się remont polegający na bardzo szybkim wymalowaniu wszystkich ścian. Na szczęście nie trzeba było robić nic więcej, jedyna trudność polegała na kłopotach z zamalowaniem niektórych kolorów po poprzednikach (jak np. ciemny brąz). W pesymistycznej wersji miałem malować sam, ale na szczęście w ostatniej chwili zgłosiło się kilku pomocników. Niech im Pan Bóg wynagrodzi za pomoc (oprócz tego, co już dostali ode mnie). W czwartek nastąpiło przerzucanie mebli i kartonów zakończone totalnym wykończeniem fizycznym uczestników operacji, po czym mogliśmy już spać w nowym mieszkaniu. Cały czas bałem się również o stan Doroty i maleństwa, bo gdyby do tego zamieszania doszedł jeszcze poród, to chyba bym do reszty osiwiał.

Kolejny tydzień upłynął na skręcaniu mebli i rozpakowywaniu kartonów. Kochany dzieciak poczekał, aż w sobotę skręcę łóżeczko i dopiero wtedy przypomniał sobie, że powinien zabrać się za przeprowadzkę (chociaż w zasadzie miał jeszcze tydzień czasu). Właściwa akcja porodowa zaczęła się w niedzielę rano i zakończyła w niedzielę 13 września o godz. 1313. Co za szczęście dla Wojtka! Nie ukrywam, że się bardzo wzruszyłem tym wydarzeniem. Na porodówce od rana trwały wyścigi, bo inna para rodziła za ścianą. Razem przyjechaliśmy na oddział, razem na salę porodową, poszczególne etapy porodu też mniej więcej razem się zaczynały. Jednak przegraliśmy w wyścigu, chociaż położne musiały nieźle się śpieszyć – ledwie odebrały jeden poród, a tu już czeka następny (kwestia kilkunastu minut).

Po 48 godzinach odebrałem mamę z maleństwem ze szpitala, przygotowując się wcześniej do trudnej roli ojca przez niereagowanie na żadne dźwięki przerywające sen. Konkretnie nie słyszałem budzika i córka śpiąca w innym pokoju przychodziła rano mnie szturchać za ramię. Jednak syn jest głośniejszy niż myślałem i muszę ciągle trenować trudną sztukę nieprzerwanego spania. W końcu piersią i tak nie mogę karmić. :-)

Po dwóch tygodniach mamy już prawie urządzone mieszkanie, rosnącego i ciągle głodnego maluszka oraz wystawiającego naszą cierpliwość na próbę poprzedniego właściciela mieszkania, który już prawie miesiąc próbuje zwolnić piwnicę, ale ciągle coś mu w tym przeszkadza. Ma człowiek szczęście, że trafił na mnie, a nie na kogoś bardziej nerwowego. Muszę się pilnować, w końcu trzeba dawać przykład dzieciom, jak na przykładnego ojca przystało!

4 odpowiedzi

Marta pisze:

A propos twardego snu taty przypomniała mi się historia znajomych. Ponieważ ich synek bardzo dużo płakał i nie chciał spać, koleżanka była wykończona, dała więc w nocy dziecko tacie, aby je ponosił. I cóż tata? Chęci miał dobre, niestety podczas tego noszenia zasnął na stojąco i wypuścił dziecko. Na szczęście mały był w rożku, spadł na dywan, więc się nic nie stało. Jak widać ojcowski sen jest silniejszy niż ojcowski instynkt;-)

Jacek pisze:

Powtórzę to Dorocie, gdy będzie chciała żebym w nocy usypiał Wojtka. :)

krzychu pisze:

Szczęścia, bożego błogosławieństwa i zdrowia na matki i dziecka! :)

[...] już przeszło rok od zamieszkania w naszym nowym lokum. Wtedy nie było czasu na remonty, sporo drobiazgów zostało odłożone na później. Po roku te drobiazgi nadal nie są zrobione, [...]

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <blockquote>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.