Spotkania opłatkowe

Niby do świąt jesz­cze prze­szło tydzień, a ja już łama­łem się opłat­kiem, i to na doda­tek z księ­dzem bisku­pem. Wcale mi się nie podoba, że biskupi uczest­ni­czą w tym nie­po­trzeb­nym wyprze­dza­niu Bożego Naro­dze­nia i rezy­gnują z piękna adwen­to­wego ocze­ki­wa­nia. Sły­sza­łem jed­nak, że arcy­bi­skup Gądecki nie zezwala na orga­ni­zo­wa­nie spo­tkań opłat­ko­wych w adwen­cie. Cho­ciaż jeden miał odwagę zapro­te­sto­wać prze­ciwko roz­my­wa­niu istoty czu­wa­nia na przyj­ście Pana.

Wła­ści­wie to można by w ogóle zre­zy­gno­wać z takich spo­tkań. Łama­nie się opłat­kiem to sym­bol, który ma sens jedy­nie w gro­nie rodzin­nym, wśród osób zwią­za­nych ze sobą rela­cjami o wiele głęb­szymi niż zwy­kłe kole­żeń­stwo. Wysyp takich spo­tkań w pracy, szkole, w orga­ni­za­cjach spo­łecz­nych i innych gre­miach to jest zwy­kłe nie­po­ro­zu­mie­nie. Takie spo­tka­nia tylko wypa­czają sens łama­nia się opłat­kiem i świę­to­wa­nia – zwłasz­cza gdy spora część uczest­ni­ków jaw­nie dekla­ruje się jako nie­wie­rząca czy niepraktykująca.

· · ·

Ostat­nie roz­mowy w gro­nie bli­skich wyraź­nie poka­zały mi pro­blem nie­kom­pe­ten­cji osób decy­du­ją­cych o spra­wach per­so­nal­nych w Kościele. Nie mam tutaj aku­rat na myśli hie­rar­chii (cho­ciaż też nie jest naj­le­piej), tylko wybie­ra­nie przez księży nie­od­po­wied­nich osób wśród świec­kich do peł­nie­nia róż­nych funk­cji czy posług. Cza­sami jest to wybór wg tak dziw­nego klu­cza, że pro­wa­dzi wręcz do para­dok­sów: nie­wie­rzą­cych kościel­nych, orga­ni­stów z wadą słu­chu, dorad­ców życia rodzin­nego będą­cych po roz­wo­dzie i innych podob­nych przy­kła­dów. Nie potra­fię wska­zać przy­czyn, dla któ­rych nie­któ­rzy pro­bosz­czo­wie wybie­rają do współ­pracy osoby nie­kom­pe­tentne i nie­przy­go­to­wane do swo­jej roli.

· · ·

Dobrym spraw­dzia­nem, czy czło­wiek fak­tycz­nie potrafi innym poma­gać, czy też robi to tylko na pokaz jest opieka nad nie­mow­lę­ciem. Taki opie­kun zostaje prak­tycz­nie pozba­wiony wła­snej woli. Nawet wyj­ście do ubi­ka­cji jest uza­leż­nione od decy­zji nie­mow­lę­cia. Nie ma spo­sobu na prze­ko­na­nie dziecka, że ma pocze­kać. To jest praw­dziwy spraw­dzian służby bliź­niemu. Chyba go nie zda­łem, bo cią­gle się prze­ciwko takiemu sta­nowi rze­czy buntuję.

Jeden komentarz

  • Marta wrote:

    Co do spo­tkań opłat­ko­wych, zga­dzam się w 100%. Nie cier­pię ich, a dzie­le­nie się opłat­kiem i skła­da­nie życzeń komuś, kogo nie­mal lub zupeł­nie nie znam, jest dla mnie męczar­nią. Prze­szka­dza mi jesz­cze inna rzecz w Adwen­cie, zakłó­ca­jąca cze­ka­nie, o któ­rym piszesz — śpie­wa­nie i słu­cha­nie kolęd. Dziś ktoś mi powie­dział, że prze­cież po Świę­tach to już nie ma sensu ich śpiewać.

Wpisz komentarz

Twój adres pozostanie ukryty.