Kiedy trwały jeszcze spekulacje, kto zostanie nowym prymasem Polski po arcybiskupie Henryku Muszyńskim, to jednym z głównych kandydatów sugerowanych przez media był arcybiskup Józef Kowalczyk, nuncjusz apostolski w Polsce. W maju ogłoszono decyzję papieża w tej sprawie i spekulacje okazały się trafne.
Obawiałem się tej decyzji. Księdza arcybiskupa Kowalczyka nie kojarzyłem zbyt dobrze z powodu jego mało aktywnego udziału w wyjaśnieniu sprawy molestowania kleryków i księży przez arcybiskupa Juliusza Paetza. Nie dość, że nie pomagał tym, którzy chcieli wyjaśnić problem i ochronić poszkodowanych, to jeszcze w czasie ingresu księdza arcybiskupa Stanisława Gądeckiego pozwolił sobie na publiczne przypomnienie władzom seminarium duchownego, gdzie jest ich miejsce.
Inna rzecz, która mi nie odpowiadała, to niewielkie doświadczenie księdza arcybiskupa Kowalczyka w działalności duszpasterskiej. Rok pracy w charakterze wikariusza, dawno temu na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku to jednak trochę mało. Archidiecezja gnieźnieńska potrzebuje ordynariusza, który potrafi oceniać pracę proboszczów nie na podstawie dokumentacji, ale na podstawie widocznych zmian w nastawieniu parafian do życia religijnego. Wszyscy wiedzą, że papier dużo zniesie, a wielu proboszczów nie widzi nic złego w lekkim podkolorowaniu stanu faktycznego. Biskup, który sam był duszpasterzem nie da się na to nabrać.
Ksiądz prymas Józef Kowalczyk nie objął jeszcze swojego urzędu, a już dwa razy pozytywnie mnie zaskoczył. Pierwsze zaskoczenie wynikało z lektury wywiadu udzielonego przez księdza prymasa Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prymas kładzie w nim nacisk na sprawy najważniejsze: po pierwsze powinien być dobrym biskupem swojej diecezji, a po drugie być człowiekiem zajmującym się przede wszystkim sprawami duchowymi, a nie ekonomicznymi. Spodobało mi się to.
Drugie pozytywne zaskoczenie pojawiło się po lekturze krótkiego listu skierowanego do mieszkańców archidiecezji gnieźnieńskiej. Zainteresowała mnie w nim nie tyle sama treść, ile kolejność wymienianych grup ludu Bożego. Prymas zwraca się najpierw do małżonków, a dopiero później do księży! Może to szczegół, ale to jest prawdziwy ewenement w publicznych wypowiedziach hierarchii kościelnej.
Być może jestem naiwniakiem ciesząc się z takich niewielkich rzeczy, ale naprawdę chciałbym widzieć w swoim biskupie Bożego człowieka. Czy tak będzie w przypadku prymasa Józefa Kowalczyka? Czas pokaże.
1 odpowiedź
Powrót Paetza – Niecodziennik prywatny pisze:
[...] co pisałem o arcybiskupie Kowalczyku, który blokował wyjaśnienie sprawy molestowania seksualnego, o które oskarżony był arcybiskup [...]
Dodaj nową odpowiedź