Moja kochana żona zaczęła tutaj zaglądać i dopomina się kolejnego wpisu. Co ja jednak mogę takiego napisać, czego ona nie wie? Nawet gdy próbuję coś przed nią ukryć, to i tak jakoś się dowiaduje. Ma dobry wywiad i tyle.
Powinienem wyjechać na warsztaty w ramach projektu „Szkoła kluczowych Kompetencji”, ale najpewniej nie pojadę. Warsztaty są w Kudowie Zdroju, więc jakieś 7-8 godzin jazdy w jedną stronę. Same zajęcia zaś mają trwać razem około 12 godzin plus nocleg. Nie opłaca mi się jechać 16 godzin na 12-godzinne warsztaty. Poza tym mam małego Wojtusia w domu, a żona chodzi do pracy i nie mamy z kim go zostawić na tak długo.
Ostatnie dni, a właściwie ostatni tydzień, to walka z własnym wizją diakonii. Diakonia to inaczej posługiwanie, służba. Zajmuję się społecznie różnymi sprawami, ale nie lubię, gdy ktoś inny chce mnie poprawiać. Zwłaszcza wtedy, gdy jestem przekonany, że nie ma racji czy kompetencji w danej sprawie. Mimo tego w czasie Namiotu Spotkania dostawałem upomnienia. Ostatnio tekst „słudzy nieużyteczni jesteśmy”. No niby jestem, ale jednak wolałbym, żeby ktoś mnie docenił, żeby mi pozwolono działać po swojemu. Jakie to wszystko trudne.
Wojtek zaczął uderzać się ręką w głowę, kiedy coś mu się nie podoba i się złości. To są dosyć silne uderzenia i trochę to nas niepokoi. Co prawda w różnych artykułach w Internecie można znaleźć informację, że to normalne i dziecko może w ten sposób chcieć rozładować swoje emocje i się uspokoić i że to mija po pewnym czasie, ale taki widok jednak martwi. Nie przypominam sobie, żeby Karolina aż tak mocno reagowała.
1 odpowiedź
Ania pisze:
Żona powinna wiedzieć wszystko, wbrew powiedzeniu - żona dowiaduje się ostatnia.
Dodaj nową odpowiedź