Niecodziennik prywatny

Quid quaeritis viventem cum mortuis? Non est hic, sed surrexit.

Archiwum dla kategorii ‘życie’

Szpitalny tydzień

poniedziałek, Marzec 8th, 2010
Pod koniec lutego wybrałem się na rekolekcje dla nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej. Takie rekolekcje organizowane są w diecezji raz w roku i ich odbycie jest obowiązkowe, jeśli chce się kontynuować posługę. Rekolekcje rozpoczęły się w piątek wieczorem, a już w sobotę przed południem dostałem wiadomość, że Dorota jest w szpitalu. Wróciłem tak szybko, jak tylko [...]

Awaria pieca

poniedziałek, Styczeń 25th, 2010
Temperatury na zewnątrz od jakiegoś czasu zadają kłam prognozom o szybkim ociepleniu klimatu. Całe szczęście, że mam teraz ferie zimowe, bo naprawdę nie chciałoby mi się wychodzić do pracy przy -20° C. Wychodzę co prawda z domu, ale tylko na chwilę, do sklepu i nigdzie dalej. Niska temperatura spowodowała, że piec gazowy, przy pomocy którego ogrzewamy [...]

Dzieci w kościele

poniedziałek, Grudzień 28th, 2009
Staram się unikać niedzielnych mszy świętych, na które przychodzą głównie rodzice z małymi dziećmi. Zwykle wiążą się takie msze z radosnym bieganiem po całym kościele, krzykami i hałasem oraz z infantylnym „dialogowaniem” zamiast normalnej homilii. Chociaż zdecydowana większość uczestników tych mszy to ludzie dorośli, to jednak duszpasterze sprowadzają ich do poziomu malutkich dzieci, które niczego [...]

Spotkania opłatkowe

wtorek, Grudzień 15th, 2009
Niby do świąt jeszcze przeszło tydzień, a ja już łamałem się opłatkiem, i to na dodatek z księdzem biskupem. Wcale mi się nie podoba, że biskupi uczestniczą w tym niepotrzebnym wyprzedzaniu Bożego Narodzenia i rezygnują z piękna adwentowego oczekiwania. Słyszałem jednak, że arcybiskup Gądecki nie zezwala na organizowanie spotkań opłatkowych w adwencie. Chociaż jeden miał [...]

Piesze wędrówki

czwartek, Grudzień 3rd, 2009
Od dwóch dni chodzę do pracy pieszo, ponieważ samochód się zbuntował – konkretnie akumulator się wyczerpał. Zawsze chciałem wrócić do pieszych wędrówek, ale lenistwo brało górę nad rozsądkiem. Teraz przymuszony stwierdzam, że da się przeżyć. Teść wspomniał przy okazji, żebym do niego podjechał, to podładujemy ten nieszczęsny akumulator. Tylko jak ja mam podjechać, skoro do [...]