Aborcyjne kłamstwa
Aż 10 tysięcy Polek rocznie przeprowadza aborcje w Wielkiej Brytanii - alarmuje brytyjska prasa. I oskarża, że Polki emigrują na Wyspy wyłącznie w tym celu. Dziennikarze powołują się na dane polskiej Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Jej przedstawiciele zaprzeczają, by prowadzili takie badania. Nie rozmawiali też z żadnym z brytyjskich dziennikarzy - informuje Dziennik.
[…]
Gazeta opiera się w artykule na danych opublikowanych rzekomo przez polską Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. "The Sun" twierdzi, że rozmawiał z Aleksandrą Józefowską z Federacji.
Akcja i reakcja
Nie pisałem dotąd niczego o głośnej w mediach sprawie 14-letniej Agaty. Brakowało i brakuje mi po prostu słów. Dzisiaj znalazłem bardzo dobre podsumowanie tych wydarzeń na blogu ks. Artura Stopki:
Wciąż za mną chodzi myśl, że cała afera wokół czternastolatki z Lublina jest szatańską reakcją na to, co zrobiła zwykła, nieprzesadnie pobożna dziewczyna, ale za to gwiazda pierwszych strona gazet, Agata Mróz. Urodzone przez nią dziecko i sposób, w jaki to wszystko sie odbyło - w światłach telewizyjnych reflektorów i błyskach fleszy zarówno bulwarówek, jak i najpoważniejszych gazet - musiało wywołać wściekłość w piekle.
Podpisuję się pod tym trafnym stwierdzeniem.
Cywilizacja śmierci
Dostałem niedawno książkę Cywilizacja śmierci, której autorem jest włoski kapucyn o. Andrea D'Ascanio. Książka została napisana 7 lat temu, ale ciągle szokuje swoją treścią. Chcę zacytować jeden z jej fragmentów:
„AVVENIRE” z 5 maja 1995:
Daleki Wschód: Jedna z gazet ukazujących się w Hong Kongu podaje, że lekarze ze szpitali niedaleko położonej metropolii Shenzen sprzedają ludzkie płody i żywią się nimi, aby zapewnić sobie „silniejsze ciało”. Jedynie grupa lekarzy katolickich potępiła ten mrożący krew w żyłach proceder jako kanibalizm.
„Płody z aborcji stosowane jako dodatki żywnościowe dla zagwarantowania „gładkiej skóry i silniejszego ciała”. Maleńkich zwłok używa się w kuchni jako składnika do „zup doskonałych dla zdrowia”.
O faktach
Andrzej Macura: O faktach się nie dyskutuje
W zgodnej opinii lekarzy ciąża i poród (w tym wypadku przez cesarskie cięcie) nie mogły przyczynić się do pogorszenia wzroku Pani Tysiąc. Nie istniała więc podstawa, by zgodnie z polskim prawem można było dokonać aborcji. Tak stwierdzili lekarze, do których Pani Tysiąc się zgłosiła.
[…]
Dziennikarka Gazety Wyborczej napisała: „Alicji Tysiąc odmówiono prawa do aborcji, chociaż cierpiała na poważną wadę wzroku, a ciąża groziła nawet jego utratą”. Otóż jest to nieprawda. W zgodnej opinii lekarzy ciąża i poród (w tym wypadku przez cesarskie cięcie) nie mogły przyczynić się do pogorszenia wzroku Pani Tysiąc. Nie istniała więc podstawa, by zgodnie z polskim prawem można było dokonać aborcji. Tak stwierdzili dwaj (albo trzej) lekarze, do których Pani Tysiąc się zgłosiła.
Świadectwo sprzed kliniki
Pewien ksiądz na swoim blogu zamieścił świadectwo z jednego dnia w Stanach Zjednoczonych. Warto przeczytać (nie cytuję, bo długie, a trudno cokolwiek z tego wyciąć).