Ołówek
Jeden z uczniów pożyczył mojej koleżance geografce ołówek. Lekcja się skończyła, oboje o ołówku zapomnieli. Nic wielkiego, zdarza się.
Sprawa pewnie by się zakończyła przy okazji następnej lekcji geografii, ale jednak uczeń przypomniał sobie o ołówku na moich zajęciach. Zauważył, że mam taki sam ołówek, więc uznał, że to jest jego własność. Za nic w świecie nie mógł zrozumieć, że ludzie mogą mieć takie same ołówki, a skoro pożyczył swój konkretnej osobie, to nie może się domagać zwrotu własności od innego człowieka.
Ja z kolei nie jestem w stanie zrozumieć toku myślenia tego młodzieńca. Gdyby to się wydarzyło w szkole podstawowej, to tylko pokiwałbym z politowaniem głową, ale w szkole średniej? Boję się, co będzie dalej. Pewnie jak będzie dorosły, to pożyczy komuś samochód, a potem przyjdzie do mnie domagając się jego zwrotu.
Jak pozbyć się problemu
Na terenie szkoły oprócz miejsca dla uczniów, placu apelowego, przejść i trawników jest także miejsce dla samochodów. Dzięki temu zmotoryzowani pracownicy, a czasami także uczniowie mogą wygodnie zaparkować bez potrzeby szukania wolnych miejsc na miejskich parkingach (które zwykle i tak są zapchane). Ta sielanka jednak jest już przeszłością.
Jak to na parkingach bywa, czasami ktoś nieostrożny źle oceni odległość i uszkodzi cudzy samochód. Ostatnio uczeń uszkodził pojazd uczennicy, a potem zwiał. Skoro zwiał, to trzeba było rozmawiać z policjantami. I tu się zaczyna problem, bo kierownictwo szkoły nie lubi kontaktów z przedstawicielami prawa.
Jak rozwiązać problem, czyli uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości? Zastosowano najprostszy sposób. Zamknięto bramy wjazdowe na teren szkoły. Skoro nikt nie zaparkuje, to nikt sobie samochodu nie uszkodzi, więc problem z głowy.
Brak pieniędzy
Podobno jest kryzys. W szkole też podobno jest kiepsko z budżetem. Być może, nie jestem specjalistą od ekonomii i gospodarowania finansami. Znam jednak słowo oszczędzać i wiem, jakie jest jego znaczenie.
Jakiś czas temu oznajmiłem, że należy przedłużyć licencję na program antywirusowy. Że nie ma potrzeby kupowania licencji na 500 komputerów, skoro w szkole jest ich około 100. Można więc sporo zaoszczędzić, a za to kupić inne potrzebne rzeczy. Usłyszałem odpowiedź, że nie ma pieniędzy i niestety przedłużenia licencji nie będzie.
Dzisiaj dostałem wiadomość, że mogę odebrać klucz licencyjny do antywirusa. Na 500 komputerów. Bo tak jest łatwiej zapisać w jakimś tam papierku. Ręce opadają.
Dyskusje z ateistami
Ks. Marek Dziewiecki w artykule Ateizm, czyli ahumanizm opublikowanym w Przewodniku Katolickim nr 50/2008 i dostępnym również w wersji on-line w serwisie Opoka przedstawia pokrótce kilka faktów, które utrudniają mu prowadzenie rzetelnej dyskusji z ateistami. Jednym z takich faktów jest niezauważanie konsekwencji, do jakich doprowadziły systemy ateistyczne:
Wspólną cechą ateistów, z którymi miałem kontakt, jest to, że sprawiają wrażenie, jakby nie wiedzieli, iż to właśnie systemy ateistyczne doprowadziły do najbardziej okrutnych dyktatur oraz do największych zbrodni w historii ludzkości. W dziejach człowieka żadna marginalna mniejszość — a to takiej należą ateiści — nie dokonała zbrodni na tak wielką skalę, jak właśnie ci, którzy usiłują urządzić świat bez Boga. Wygląda na to, że o ludobójstwach dokonanych przez ateistów wiedzą wszyscy poza... ateistami. Żaden ze spotkanych przeze mnie ateistów nie powiedział, że przeprasza za zbrodnie dokonane przez systemy ateistyczne i że on sam próbuje wyciągać wnioski z najnowszej choćby historii.
Europejskie absurdy
Łukasz Łukasiewicz: Absurdy zamiast refleksji, czyli o prostowaniu ogórków:
Niedawno usłyszałem cudowne — co to się cudem zowie — wieści: Komisja Europejska zastanawia się nad zniesieniem absurdalnych przepisów. Żeby zobrazować, o co chodzi, oto niektóre z nich: odpowiednim zakrzywieniem dla ogórka jest 10 milimetrów na każde 10 centymetrów jego długości. Przepisy nie oszczędzają też innych warzyw i owoców: regulują kolor porów, kształt marchwi czy zakrzywienie bananów („szerokość przekroju poprzecznego owocu między powierzchniami bocznymi a środkiem, prostopadle do osi podłużnej... musi wynosić co najmniej 27 mm”). Dodam jeszcze, że banany-maluchy, tzn. te, co to są mniejsze niż 14 centymetrów, według unijnych standardów nie są normalnymi bananami.