Świątecznie
Znalazłem wczoraj pod choinką krawaty, co dla mnie jest kolejną oznaką postępującej tatusiowatości. Kolejny etap to ciepłe skarpetki. :-) Choinkę mamy chyba najładniejszą w historii, za co nieustające podziękowania należą się księdzu Sławkowi, od którego ją dostaliśmy.
Moja kochana żona przygotowała ogromną ilość potraw, a ponieważ każdej trzeba spróbować, to czuję się strasznie obolały w środkowej części przewodu pokarmowego. Może do końca grudnia uda mi się pochłonąć te wszystkie specjały, bo przecież nie mogą się zmarnować (wychodzi tu na jaw wielkopolska oszczędność).
Jeśli chodzi o sprawy duchowe, to jak zwykle mogłoby być lepiej. Pojawiło się jednak światełko w tunelu i jest nadzieja na poprawę. Nadzieja ta wiąże się z Domowym Kościołem. Więcej jednak o tym będę mógł napisać dopiero za jakiś czas.
Ciepłych i spokojnych świąt życzę…
Boże Narodzenie
Wróciłem z pasterki. Nie jestem dobrze w tym roku przygotowany do przeżywania świąt Bożego Narodzenia. Coraz częściej rozmijam się z tym, co być powinno.
Moje nawrócenie dokonało się właśnie w te święta, to już 7 lat minęło... Siedem „tłustych”, bogatych w wydarzenia lat. Co będzie dalej? Mam nadzieję, że będę potrafił korzystać z tych doświadczeń, które mnie spotkały i nie usiądę zgorzkniały w oparach hipokryzji. Choć tak niewiele brakuje...