ciasne ale własne

Ciągle coś do zrobienia

Minął już przeszło rok od zamieszkania w naszym nowym lokum. Wtedy nie było czasu na remonty, sporo drobiazgów zostało odłożone na później. Po roku te drobiazgi nadal nie są zrobione, chociaż część wyposażenia sama wymusiła moją reakcję przez zwykłe odmówienie dalszej współpracy.

Lista spraw na kolejny rok:

  • wymiana baterii kuchennej,
  • wymiana baterii przy wannie i umywalce,
  • wymiana drzwi wewnętrznych,
  • wyczyszczenie i polakierowanie fragmentów podłogi,
  • wymiana pieca gazowego,
  • wstawienie piętrowego łóżka do pokoju dziecięcego.

Za rok sprawdzę, co się udało zrobić, a co jeszcze musi poczekać.

Awaria pieca

Temperatury na zewnątrz od jakiegoś czasu zadają kłam prognozom o szybkim ociepleniu klimatu. Całe szczęście, że mam teraz ferie zimowe, bo naprawdę nie chciałoby mi się wychodzić do pracy przy -20° C. Wychodzę co prawda z domu, ale tylko na chwilę, do sklepu i nigdzie dalej.

Niska temperatura spowodowała, że piec gazowy, przy pomocy którego ogrzewamy mieszkanie ma teraz trochę więcej pracy. To zwiększone obciążenie spowodowało, że w piątek rano odmówił współpracy. Zgadzał się jedynie na ogrzewanie ciepłej wody, natomiast nie miał najmniejszego zamiaru zajmować się ogrzewaniem kaloryferów. Na szczęście do czasu przyjazdu serwisanta (który okazał się moim byłym uczniem) temperatura nie spadła zbyt nisko. Okazało się, że problem stwarzał zawór trójdrożny, który z powodu zanieczyszczeń zablokował się na ogrzewaniu tylko bieżącej wody. Dodatkowo uszczelniony został zespół gazowy pieca, z którego wydostawało się trochę (niewiele, ale jednak) gazu. Ostatecznie więc piec został przekonany do dalszej współpracy za cenę pewnego uszczuplenia rodzinnego budżetu. Całe szczęście, bo nie wyobrażam sobie teraz nie mieć ogrzewania choćby przez kilka dni.

Informacje z placu boju

Mam wreszcie trochę czasu, żeby zdać relację z wydarzeń ostatniego miesiąca. Wydarzyło się sporo, ale obawiam się, że wiele rzeczy już mi uciekło z pamięci, więc uprzedzam że relacja będzie niepełna i wybiórcza.

Ostatnie dni sierpnia wypełnione były niecierpliwym oczekiwaniem na wizytę sąsiada z kluczami do naszego mieszkania. Ciągle mieliśmy nadzieję na to, że dotrzyma słowa i wyprowadzi się wcześniej. Jednak nie, klucze dostaliśmy 31 sierpnia około godz. 2100. Miał oczywiście do tego prawo, ale w takim razie po co mamił nas obietnicami, że dostaniemy klucze wcześniej? Dla nas było to o tyle ważne, że w sierpniu miałem więcej czasu ze względu na wakacje.

Krótko

Ten krótki wpis piszę już z nowego mieszkania. Jest OK, tylko zmęczony jestem nieziemsko. :-)

Stan niepewności

Najkrócej moje obecne życie mógłbym scharakteryzować jako ciągły stan niepewności. Nagromadziło się po prostu wiele spraw, co do których mam zbyt mało danych, aby się nimi zająć.

Pierwsza niepewność to termin przeprowadzki. Do końca sierpnia powinniśmy już mieszkać w nowym lokum, ale ciągle są jakieś opóźnienia. Obawiam się, że na remont będę miał mało czasu, albo nawet będę musiał robić go już po wakacjach (a tego bym nie chciał).

Druga niepewność to płeć dzieciątka. Nie wiem, co mam odpowiadać na pytania znajomych, bo trzy badania USG dwa razy wskazały chłopca, a raz dziewczynkę.

Trzecia niepewność wiąże się z dwiema powyższymi – termin porodu. Powinna być zachowana odpowiednia kolejność, czyli najpierw remont, potem przeprowadzka, a na końcu poród. Wszelkie modyfikacje w tej kwestii są bardzo niewskazane, ale wiele znowu zależy od terminu przeprowadzki.