Kolęda, ferie i modlitwa
Dzisiaj w końcu dotarł do nas ksiądz z wizytą kolędową. Miło sobie pogawędziliśmy, ale niezbyt długo. To zresztą zrozumiałe, bo w dwóch mieli do odwiedzenia około stu mieszkań. Dodatkowo jeden z nich musiał zrobić godzinną przerwę, żeby odprawić mszę świętą. Jak tu się nie dziwić, że księża się śpieszą?
Zaczęły się zimowe ferie, w czasie których mam zamiar nadrabiać biurokratyczne i internetowe zaległości. Trochę mi się nazbierało, a zajmowanie się tym w domu do najprzyjemniejszych zadań nie należy – za dużo spraw mnie rozprasza.
Powrót do źródeł
Po raz pierwszy od czasu wstąpienia do Ruchu pojechaliśmy na rekolekcje. Była to Oaza Rodzin I° w Rościnnie. Jechaliśmy z pewnymi obawami, które jednak okazały się niepotrzebne. Był to dla nas i naszych dzieci bardzo ważny czas. Wróciliśmy do naszych początków – poznaliśmy się z Dorotą kiedyś na innych rekolekcjach i znowu byliśmy razem na rekolekcjach. Mogliśmy spędzać ze sobą naprawdę dużo czasu i odkrywać siebie nawzajem. Bardzo nam tego brakowało.
Jednym z elementów rekolekcji był czas przeznaczony na Namiot Spotkania. Niby niewiele, 15 minut dziennie, ale Pan Bóg bardzo dużo do nas wtedy mówił. Namiot Spotkania pomagał nam odkrywać wolę Boga wobec nas i naszego małżeństwa. Modlitwa, w której nacisk położony jest na słuchanie tego, co Pan Bóg ma do powiedzenia stała się dla nas bardzo ważna.
Kusiciele
Cytuję za kard. Georgesem Cottier OP, który napisał przedmowę do wywiadu z ks. Gabrielem Amorthem pt.: Świadectwo egzorcysty:
Święty Tomasz i św. Jan od Krzyża stwierdzają, że mamy trzech kusicieli: diabła, świat i nas samych, czyli miłość własną. Święty Jan od Krzyża podtrzymuje, że najbardziej niebezpiecznym kusicielem jesteśmy my sami, ponieważ oszukujemy siebie.
Kiedy oszukujemy sami siebie, to nie mamy najmniejszej ochoty na odkrycie tego oszustwa. Człowiek unika sytuacji, w których nie może zrzucić odpowiedzialności za błąd na kogoś innego.
Świadectwa z rekolekcji
Dawno, dawno temu pisałem o pewnych rekolekcjach szkolnych. Po rekolekcjach poprosiłem uczniów, aby w anonimowej ankiecie ocenili te rekolekcje. W ankiecie było także miejsce na krótkie świadectwo z informacją, co Pan Bóg zmienił dzięki przeżytym rekolekcjom. Kilka dni temu przy porządkowaniu zawartości szafy znalazłem na jednej z półek kartki z ankietami. Fragmenty dwóch z nich postanowiłem tutaj opublikować.
Fragment pierwszy:
Dzięki rekolekcjom znalazłam siły do walki, chcę walczyć z czynnikami, które doprowadziły mnie do prób samobójczych. Chcę walczyć z własną osobą, bo przekonałam się, że Bóg mnie kocha. Chcę się do niego zbliżyć. Osoby bliskie mi, które już Pan Bóg mi zabrał będą musiały trochę poczekać na mnie. Wiem, że walka ta nie jest prosta, ale chcę wygrać.
Fragment drugi:
Świadectwo sprzed kliniki
Pewien ksiądz na swoim blogu zamieścił świadectwo z jednego dnia w Stanach Zjednoczonych. Warto przeczytać (nie cytuję, bo długie, a trudno cokolwiek z tego wyciąć).