Powrót do kraju
Kilka dni temu odwiedziłem z mamą jej kuzyna, który miał udzielić mi różnych informacji o rodzinie. W ten sposób zniknęłoby kilka białych plam w moim drzewie genealogicznym. Wujek Władysław kończy w tym roku 80 lat i mieszka w jednej wielkopolskich wiosek, gdzie prowadzi (jeszcze!) gospodarstwo rolne oraz jest sołtysem. Jak widać to żywotny człowiek. Piszę jednak o nim z innego powodu. Kiedy rozmawialiśmy o rodzinie i jej korzeniach oraz przeglądalismy stare dokumenty zwróciłem uwagę na jeden z nich napisany w języku angielskim. Okazało się, że wujek w czasie II wojny światowej znalazł się w obozie w Austrii, a następnie we Włoszech, gdzie został wcielony do II Korpusu Polskiego. Po 1945 roku znalazł się w Anglii w związku z powstaniem Polish Resettlement Corp gdzie uczył się w szkole podoficerskiej. Członkowie korpusu mogli wracać do Polski lub emigrować do innych krajów, mogli również zaciągnąć się do armii brytyjskiej lub podjąć tam pracę zawodową.
Moje drzewo genealogiczne
Odwiedziny w stronach rodzinnych, które zafundowałem sobie w długi weekend zaowocowały próbą stworzenia drzewa genealogicznego mojej rodziny. To syzyfowa praca – już zebrałem informacje o przeszło 200 osobach, a jeszcze więcej jest białych plam i niewiadomych. Udało mi się na razie znaleźć informacje sięgające do moich prapradziadków, ale nie to jest najtrudniejsze. O wiele gorzej odnaleźć historie dotyczące wszystkich odgałęzień, ponieważ wielu moich przodków miało sporo rodzeństwa (10 i więcej), które rozjechało się po całej Polsce. Jednak pomimo tych trudności cieszę się, że jest szansa na utrwalenie tych wiadomości o rodzinie. Pamięć jest ulotna, sam już sporo pozapominałem a szkoda, aby to wszystko zniknęło bezpowrotnie.