małżeństwo

Przygotowanie do małżeństwa

Jednym z wymogów do przyjęcia sakramentu małżeństwa w Kościele katolickim w Polsce jest przedstawienie zaświadczenia o uczestniczeniu w spotkaniach w poradni przedmałżeńskiej. Sam wiem, że takie spotkania nie zawsze spełniają oczekiwania narzeczonych, dlatego myślę, że warto wspomnieć o inicjatywie Marianny i Zenona Popiołków. Przeczytałem o niej w artykule Moniki Białkowskiej Skąd brać dziewice? – czyli o wychowaniu do miłości małżeńskiej opublikowanym w „Przewodniku Katolickim”:

W przełamywaniu stereotypu „niepotrzebnych spotkań w parafii” pomaga nam to, że nie przyjmujemy młodych w biurze, ale w naszym domu. Przychodzą często wzburzeni, że „muszą zaliczyć” to spotkanie. A potem zaczynamy z nimi rozmawiać… Są zaskoczeni, że nie odpytujemy ich z ich wiedzy i życia, ale rozmawiamy po przyjacielsku o wszystkim, co może ich dotyczyć.

Grzech tego nie robić

Natalia Budzyńska: Seks po Bożemu

„To nie po katolicku nie czerpać przyjemności z seksu i nie mieć na niego ochoty". I kto to mówi? Włoscy kardynałowie i biskupi. Czy to jakiś przewrót obyczajowy? Wcale nie, to jedynie pokazuje, jak niewiele wiemy o poglądach Kościoła na temat seksu małżeńskiego.

Krótko o małżeństwie

Bettin Arndt: Kobieta wychodzi za mąż w nadziei, że mężczyzna się zmieni. Ale on się nie zmienia. Mężczyzna się żeni w nadziei, że kobieta się nie zmieni. A ona się zmienia.

Ja i Ty = My

Wanda Półtawska: Ja i Ty = My

Pewnego razu w Krakowie do poradni, w której pracowałam, przyszli rodzice z dwunastoletnią córką. Matka powiedziała od razu: „Mam kłopoty z moją córką”. Zapytałam: „To nie jest dziecko tego pana?”. „Ależ tak, to mój mąż”. „To dlaczego pani nie mówi «nasza córka»?”. Nie wiedziała, co na to odpowiedzieć, ale ja po tylu latach pracy w poradni, zarówno młodzieżowej, jak i małżeńskiej, wiem.

Budowanie i tworzenie tego „my” to niełatwa rzecz. Doświadczam tego w różnych sytuacjach, ale szczególnie przy wspólnej modlitwie.

To „my”, które jest gwarancją trwałości i szczęścia małżeńskiego, nie przychodzi samo i nie jest łatwo dać się poznać, otworzyć się, zaufać, przyjąć drugiego takim, jakim jest, i kochać go. Są różne czynniki, które umacniają, cementują jedność.

Wolność

W najnowszym (3/2006) numerze Miłujcie się zaciekawił mnie artykuł Jana Bilewicza zatytułowany O Bożej recepcie na udane życie seksualne. Krótki fragment:

Jeśli współżycie małżeńskie ma być świętem, radością, przeżywaniem tajemnicy, ucztą duchową, aktem miłości i czułości, najintymniejszym aktem oddania się sobie, nie może polegać na zaspokajaniu uzależnienia seksualnego… A więc trzeba być wolnym! Tylko mężczyzna wolny wewnętrznie może głęboko przeżywać współżycie i być z niego prawdziwie zadowolonym. Wolność zaś — ogólnie rzecz biorąc — to nie jest robienie tego, na co ma się w danej chwili chętkę, ale zdolność wyboru dobra.

Problem jest właśnie w pojmowaniu wolności.