Muchy
Maniek złapał dzisiaj swoją pierwszą wiosenną zdobycz, czyli muchę. Nie było to trudne zadanie, bo mucha jeszcze nie do końca się przebudziła ze snu i nie bardzo miała siły uciekać. Jeśli nasz kot nie zmieni upodobań, to przynajmniej będzie mniej problemów z owadami w tym roku, a i na karmie będzie można zaoszczędzić.
Wczoraj się przekonałem, że w towarzystwie nie warto odganiać much rękami. Na spotkaniu z księdzem arcybiskupem (nomen omen) Muszyńskim w pewnym momencie machnąłem lekko ręką, co arcybiskup zinterpretował jako moją chęć wyrażenia opinii na temat pracy parafialnej rady duszpasterskiej. W rezultacie chcąc nie chcąc musiałem zaimprowizować krótką wypowiedź na ten temat. Dobrze, że akurat przyszło mi do głowy kilka myśli, ale i tak następnym razem dobrze się zastanowię, zanim wykonam jakiś gest ręką.