Informacje z placu boju
Mam wreszcie trochę czasu, żeby zdać relację z wydarzeń ostatniego miesiąca. Wydarzyło się sporo, ale obawiam się, że wiele rzeczy już mi uciekło z pamięci, więc uprzedzam że relacja będzie niepełna i wybiórcza.
Ostatnie dni sierpnia wypełnione były niecierpliwym oczekiwaniem na wizytę sąsiada z kluczami do naszego mieszkania. Ciągle mieliśmy nadzieję na to, że dotrzyma słowa i wyprowadzi się wcześniej. Jednak nie, klucze dostaliśmy 31 sierpnia około godz. 2100. Miał oczywiście do tego prawo, ale w takim razie po co mamił nas obietnicami, że dostaniemy klucze wcześniej? Dla nas było to o tyle ważne, że w sierpniu miałem więcej czasu ze względu na wakacje.
Stan niepewności
Najkrócej moje obecne życie mógłbym scharakteryzować jako ciągły stan niepewności. Nagromadziło się po prostu wiele spraw, co do których mam zbyt mało danych, aby się nimi zająć.
Pierwsza niepewność to termin przeprowadzki. Do końca sierpnia powinniśmy już mieszkać w nowym lokum, ale ciągle są jakieś opóźnienia. Obawiam się, że na remont będę miał mało czasu, albo nawet będę musiał robić go już po wakacjach (a tego bym nie chciał).
Druga niepewność to płeć dzieciątka. Nie wiem, co mam odpowiadać na pytania znajomych, bo trzy badania USG dwa razy wskazały chłopca, a raz dziewczynkę.
Trzecia niepewność wiąże się z dwiema powyższymi – termin porodu. Powinna być zachowana odpowiednia kolejność, czyli najpierw remont, potem przeprowadzka, a na końcu poród. Wszelkie modyfikacje w tej kwestii są bardzo niewskazane, ale wiele znowu zależy od terminu przeprowadzki.
Już nie jesteśmy bezdomni
Dzisiaj zakończyły się formalności związane z kupnem nowego mieszkania. Kupiliśmy je wczoraj, a dzisiaj został uruchomiony kredyt na brakującą nam kwotę. Akt notarialny podpisany, pieniądze przelane, a więc już nie jesteśmy bezdomni!
Tak naprawdę wcale bezdomni nie byliśmy, ale przez miesiąc mieszkaliśmy w już nie swoim mieszkaniu, więc sobie żartowaliśmy, że jesteśmy jak ludzie bezdomni.
Teraz pozostał najdłuższy element tej wymiany: czekanie na przeprowadzkę. Zgodnie z umową nastąpi ona najpóźniej do końca sierpnia 2009. Tyle czasu my możemy mieszkać w starym mieszkaniu i tyle też czasu mają poprzedni właściciele nowego mieszkania na wykończenie domu i przeniesienie się do niego. Patrząc na postępy w budowie i ścisłe trzymanie się harmonogramu istnieje nadzieja, że przeprowadzą się szybciej.
Na nowym
Uff, mieszkamy już od kilku dni w naszym nowym gniazdku. Udało mi się uruchomić Internet, ale i tak warunki są spartańskie, bo nie mam jeszcze biurka i pisząc te słowa muszę siedzieć na podłodze. Jak tylko znajdę aparat fotograficzny w kartonach, to zrobię kilka zdjęć. Czekamy jeszcze na kilka mebli do dużego pokoju (zamówionych dwa tygodnie temu!) i musimy jeszcze przewieźć książki i część ubrań. Jestem zmęczony, ale zadowolenie jest większe. :)