Postanowienia wielkopostne
Z dzieciństwa pamiętam swoje postanowienia wielkopostne dotyczące słodyczy. Odkładałem do specjalnego kartonika wszystkie cukierki, którymi obdarowywały mnie ciocie i inni bliscy. Ponieważ był to czas, kiedy wszystko było na kartki cukierki były dla mnie towarem deficytowym i świątecznym, więc odkładanie ich na później wiązało się z dużym wyrzeczeniem.
Przez kilka lat nie miałem żadnych postanowień związanych z Wielkim Postem. Stwierdziłem, że nie mają one sensu, bo i tak nie jestem tym postanowieniom wierny. Wytrzymywałem co prawda jakiś czas, ale niedługo.
W tym roku ponakładało mi się kilka spraw jednocześnie: postanowienia wielkopostne, reguła życia z Domowego Kościoła i brak regularnej modlitwy osobistej. Postanowiłem więc połączyć to wszystko w jedno postanowienie, które ma mi pomóc w regularnej, codziennej modlitwie osobistej. Wyciągnąłem więc zakurzony brewiarz i zacząłem odmawiać jedną modlitwę liturgiczną dziennie - najczęściej są to nieszpory.